”Ciociu, a dlaczego masz takie dziwne ręce?”

Dzieci w wieku przedszkolnym są małymi odkrywcami świata, są ciekawe wszystkiego co nowe zasypując rodziców tysiącami pytań. Bowiem, to rodzice w oczach swoich pociech są ich autorytetem i wzorem, dlatego też starają się tłumaczyć otaczający je świat, pokazują jak należy się zachowywać oraz jakimi wartościami w życiu kierować. Jednak, co jeśli rodzice zostają postawieni w sytuacji, w której sami nie wiedzą jak się zachować, nie znają odpowiedzi na pojawiające się pytania i czują się niezręcznie?

Część rodziców obawia się rozmów z dzieckiem na ważne i trudne tematy. Boją się niewygodnych pytań i unikają ich. Często chcą uchronić malucha przed takimi aspektami życia jak choroba, bieda, śmierć tworząc dla dziecka barierę w postaci ”tematów tabu”, co może być dla niego sygnałem, że skoro mama nie chce o tym mówić, błądzi nerwowo wzrokiem, jąka się i próbuje zmienić temat pozostawiając dziecko bez odpowiedzi, jest to coś złego, coś czego trzeba się bać i unikać.

sylwiagajewska2Fot. Laura Dołęgowska

Obecnie jestem na II roku studiów pedagogiki ze specjalnością logopedii. Odbywam zajęcia praktyczne w wielu placówkach tj. przedszkola, poradnie psychologiczno-pedagogiczne, ośrodki specjalne oraz fundacje dla dzieci z upośledzeniem umysłowym i uszkodzeniem słuchu. Na ogół po wejściu pierwszy raz do grupy przedszkolaków wzbudzam zainteresowanie. Ba, jak tu w sumie go nie wzbudzać! Wchodzi nowa ciocia, z uśmiechem od ucha do ucha, ma zielone włosy, dziwne, małe paluszki i ręce, które są w zasadzie cały czas w tej samej pozycji. Wiecie, że lubię tą dziecięcą ciekawość? Jest taka naturalna i wręcz wskazana, niewinna, szczera i bezpośrednia. Bez owijania w bawełnę w trakcie zabawy pojawia się pytanie: 

”Ciociu, a dlaczego masz takie dziwne ręce?”.

Dzieci mają prawo pytać i dociekać. Ich ciekawość nie jest podyktowana złośliwością lecz chęcią poznania odpowiedzi na wiele nurtujących je pytań. Przecież nie odpowiem wzburzona z nosem na kwintę, że mam takie ręce, bo jestem przybyszem z innej planety, który porywa małe, słodkie dzieci i zjada je na podwieczorek. (już wyobrażam sobie ten krzyk i ocenę dopuszczającą w dzienniczku praktyk, hihi) A tak zupełnie na poważnie… Odpowiadam, że po prostu, taka się urodziłam. Tłumaczę dalej, że czasem jest tak, że dzieci rodzą się chore, zdarza się, że nie mają rączki lub nóżki, ale to nie znaczy, że są gorsze i to w zupełności wystarcza, aby przedszkolak zaspokoił swoją ciekawość dotyczącą rąk, a przerzucił się na pytania dotyczące czadowych, zielonych pasemek, które zyskują ogromną sympatię. (śmiech) Temat niepełnosprawności nie musi być trudny. Wystarczy podejść do niego jak do każdej innej, codziennej rozmowy – na luzie, mówiąc prostym i zrozumiałym językiem dla dziecka.

Bardzo ważne jest, aby nie zostawiać dzieci bez odpowiedzi. Warto wykorzystać taką rozmowę do kształtowania w nich tolerancji oraz uświadamiania, że niepełnosprawność nie definiuję człowieka. Tylko od nas samych zależy czy następne pokolenia będą pokoleniem larw czy pięknych motyli, bo to, co zaszczepimy w swoich dzieciach będzie kiełkowało w każdym kolejnym pokoleniu.

A wy, na jakie pokolenie wychowacie swoje dzieci?

This article has 9 comments

  1. Edyta Rożek Odpowiedz

    Bardzo się cieszę, że jesteś tak otwartą osobą i jestem tego samego zdania, że nie trzeba odbiegać przy dzieciach od trudnych tematów, dzieci są beztroskie i może nie zdają sobie sprawy z niektórych rzeczy ale akceptują każdego człowieka co niestety w późniejszych latach już jest różne… Uwielbiam czytać i oglądać Twoje wpisy, jesteś bardzo radosną osobą i często sprawiasz, że gdy mam słabszy dzień, uśmiech pojawia się na twarzy 🙂

  2. Ola Odpowiedz

    Mnie od pierwszego roku studiów uczą, że do dzieci nie można iść z kolorowymi włosami, czy wyzywającym makijażem, bo dzieci mają słuchać tego, co się do nich mówi, a nie, że mają zwracać uwagę na to, jak wyglądasz… Po co komu taki nauczyciel, który niczego nie nauczy, a zmusza dzieci, żeby na niego patrzeć…innowacje w wyglądzie (dziwny kolor włosów) bardzo utrudniają prowadzenie zajęć, tym bardziej w przedszkolu. Tak trochę na siłę zwracasz ich uwagę na siebie… takie jest moje zdanie…

    • SylwiaGajewskaAdmin Odpowiedz

      Autorytet, szacunek i przekazywana wiedza nie mają nic wspólnego z pasemkami i wyglądem. Czy pedagog z różowymi włosami będzie gorszym pedagogiem tylko ze względu na kolor włosów? No proszę Cię. 🙂 Mamy XXI wiek, media, które w tych czasach robią wodę z mózgu są większym zagrożeniem niż ulubiona ciocia z przedszkola. Uczmy dzieci tolerancji i rozwagi, bądźmy sobą, a najwięcej tym zyskają – bez względu na wygląd! 🙂

  3. Mama Bubinka Odpowiedz

    Prezentujesz fantastyczne podejście. Nam dorosłym często zwyczajne zachowanie wobec osób niepełnosprawnych i podejście do tematu niepełnosprawności sprawia wiele problemów. Często nie wiemy jak postąpić i chowamy głowę w piasek. I taką swoją postawę „implementujemy” dzieciom. A z mojej perspektywy, prostolinijna i OTWARTA postawa dziecka, nawet zabarwiona ciekawością jest wygodniejsza dla obu stron.

  4. Yourpassion Odpowiedz

    Bardzo mądry i świadomy tekst. Podoba mi się w jaki sposób piszesz o takich sprawach. Życzę Ci wszystkiego dobrego i samych sukcesów w przyszłym zawodzie. 🙂 Chętnie wpadnę tutaj nieraz. 🙂

  5. klaudyna Odpowiedz

    W tak krótkim artykule tyle ludzkich informacji! Ostatnio rozmawiałam ze znajomym, że właśnie w nas dorosłych drzemie największa odpowiedzialność – nauczyć dzieci rozmawiać. To samo tyczy się trudnych pytań i to od naszej odpowiedzi (lub jej braku) zależeć będzie późniejsze postrzeganie świata przez dziecko.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *