Dzisiaj czuję się ze sobą dobrze, a Ty?

”Dzień dobry Sylwio! 
Długo się zastanawiałam czy do Ciebie napisać, aż właśnie dziś postanowiłam to zrobić. Chciałam Ci napisać jak bardzo mocno Cię podziwiam. Sama na co dzień zmagam się z niepełnosprawnością i od niedawna zaczęłam wychodzić do ludzi nie bojąc się przy tym własnego cienia. Parę ładnych lat zajęło mi nie postrzeganie siebie jak kogoś z innej planety. Pomału wychodzę ze swojej skorupy, choć wiem, że wszystko musi dziać się powoli to i tak chciałabym stać się bardziej odważna, choć i tak zauważyłam duży progres w tym kierunku co mnie naprawdę bardzo mocno cieszy! Nawet nie wiesz ile swoimi działaniami dajesz mi motywacji i przekonania, że chcieć to móc. Cudowne jest to, że nie patrzysz na opinię innych tylko konsekwentnie robisz swoje i widać, że sprawia Ci to ogromną frajdę. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie Ciebie poznać – byłby to dla mnie bez wątpienia zaszczyt. 
                                                                                                                       Pozdrawiam i ściskam! O.”

Wiecie jak okrutna byłaby świadomość, że zaprzepaściliśmy szczęście na własne życzenie, bo ważniejsza była dla nas opinia innych niż krzyk naszego serca?

Opinia innych ludzi to rzecz niezwykle ważna dla wielu z nas. Niewielu jednak wie, że stopień w jakim przejmujemy się tym, co sądzą o nas inni, świadczy o naszej wysokiej lub niskiej samoocenie i pewności siebie. Często uzależniamy swoje życie od opinii innych i narzucanego nam zdania, nie dopuszczając do siebie myśli, że wcale nie musimy pozwalać, aby świat za nas decydował, co powinniśmy robić i jak myśleć o sobie. Każdy ma możliwość kierowania życiowymi zdarzeniami i prawo do samooceny. Świadomość własnej wartości ma ogromny wpływ na sposób przeżywania życiowych doświadczeń. Nie możemy uzależniać swoich uczuć od kaprysów innych ludzi, jednego spojrzenia lub gestu! Możemy myśleć dobrze zarówno o sobie, jak i o swoim życiu, niezależnie od opinii innych. My przecież najlepiej znamy siebie i swoje możliwości. 

Dlatego koniecznie trzeba nauczyć się panować nad uczuciami, jakie żywimy do siebie. Jeśli chcemy założyć jaskrawy płaszcz, ale boimy się zwrócić na siebie uwagę – pomyślmy, że owszem, znajdzie się masa osób, którym to się nie spodoba.  Ale będą też i takie, które pomyślą: ”Kurcze, ale ma facet/kobieta odwagę, też bym tak chciał/a!”. I odwrotnie – ubierając się ”normalnie”, niektórych „zadowolimy”, inni uznają, że jesteśmy nudni. Mamy ochotę na przefarbowanie włosów na czarno, ale znajomi twierdzą, że to idiotyzm, więc tego nie robimy? Nie lubimy papierosów, ale palimy, bo ktoś uzna nas przecież za sztywniaków? Chcemy iść na aktorstwo – ale nie, bo co powiedzą rodzice? I co będzie dalej? Pójdziemy do pracy, której nienawidzimy, bo przecież nie poszliśmy na wymarzone studia z obawy przed opinią innych? Kupimy auto na kredyt na dwadzieścia lat, bo ktoś nam powiedział, że nasze stare jest brzydkie?

Gdzie w tym wszystkim jesteśmy… MY?

Tak samo jest z  niektórymi osobami niepełnosprawnymi, które ograniczają swoje życie do czterech ścian, chowając się w swoich pancerzach przed wzrokiem innych i obawą wyśmiania czy też wytykania palcami, a tak naprawdę przed samym sobą i życiem. Zamiast skupiać się na innych pomyślmy: „Dzisiaj czuję się ze sobą dobrze, niezależnie od tego, co mówią lub myślą inni.” i kroczmy przez życie pewnym krokiem. Nie pozwólmy, aby niska samoocena odebrała nam przyszłość i życie. Przecież w każdym z nas jest coś wyjątkowego i niepowtarzalnego!

Dla nas odstające uszy mogą być wadą, dla innych będą wydawać się czymś uroczym. Jedni wstydzą się piegów, a inni je kochają. Ja mogłabym zamknąć się w domu, schować swoje przykurczone ręce chorobą pod kołdrę i wystawiać je tylko na rehabilitację i czekać na cud. Jednak nie chcę się chować, bać i wstydzić wyjść na ulicę.  Nie chcę patrzeć jak moje życie przemija, jak stoję w miejscu kiedy wszyscy wokół idą.  W dzisiejszym świecie często odrzucamy szansę bycia sobą, ponieważ boimy się opinii innych. Znajmy swoją wartość, nie bójmy się wyróżniać z tłumu, obdarowywać uśmiechem innych i kiedy mamy na to ochotę krzyczeć z radości na środku ulicy! Patrzą? Niech patrzą! I zazdroszczą wolności, dystansu do samego siebie, radości i najważniejszego – umiejętności życia.

Odstające uszy, piegi czy też niepełnosprawność nie są naszym wyznacznikiem. Kiedy starsza pani, ledwo idąca z laską ma siłę się za mną obejrzeć i z wielką uporczywością przyglądać, pytam żartobliwie czy jej się spodobałam, uśmiecham się i idę dalej. Kiedy idąc deptakiem pełnym ludzi czuję na sobie ich wzrok nie mam ochoty uciec w ciemny kąt, idę pewnym krokiem przed siebie z myślą: ”Niech patrzą i podziwiają.”, bo znam swoją wartość i wiem, że tylko ja mogę nad nią panować!

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *