Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą

Wyobraź sobie, że jesteś na sali rehabilitacyjnej. Leżysz na leżance i patrzysz w sufit zastanawiając się po co w ogóle tam jesteś. Przecież w tym czasie mógłbyś wylegiwać się jeszcze w łóżku, siedzieć przed laptopem i plotkować na facebooku ze znajomymi, mógłbyś oglądać ulubiony serial popijając gorącą czekoladą upieczone przez mamę ciasto, mógłbyś wyjść na piątkowe, wieczorne piwo z kumplami, mógłbyś zrobić tysiące innych ciekawszych rzeczy, a ty leżysz na tej zimnej i twardej leżance i patrzysz w sufit.

Rehabilitant podnosi twoją rękę w górę, a kiedy każe przytrzymać, ona bezwładnie opada. Powtarzacie to przez tydzień. Dzień w dzień, przez siedem dni kładziesz się na tej samej leżance, po to, aby twoja ręka kolejny raz opadła jak kotwica na dno morza. Któregoś dnia odpuszczasz. Zamieniasz salę rehabilitacyjną na swój pokój, z którego cały dzień nie wychodzisz. Wydaje ci się, że dzięki temu twoje słabości znikną przykryte pod grubą warstwą pierzyny. Na drugi dzień okazuję się jednak, że pod ciężarem twojego zwątpienia kryje się porażka. Budząc się kolejnego dnia wita cię ogromny ból. Twoje mięśnie spięły się robiąc z ciebie więźnia w swym własnym ciele. Pijąc poranną kawę wraz z nią przełykasz gorycz zwątpienia. Patrzysz na kubek i zastanawiasz się jakby smakowała kawa pita nie przez różową słomkę. Zastanawiasz się jak to jest podnieść rękę i napić się kawy mocząc w niej swoje wargi. Wracasz na salę rehabilitacyjną i kiedy rehabilitant każe ci przytrzymać rękę w górze, ty patrzysz na nią z niesamowitym skupieniem i mrużąc oczy powtarzasz sobie „dam radę!”. Na twojej twarzy rysuje się ogromny wysiłek i nagle… Drgnęło! Rehabilitant mówi ci, że poczuł napięcie mięśniowe. Nie dowierzasz. Próbujesz drugi raz, jednak twoja ręka cała drży i nie ma już siły na jakikolwiek ruch. Po powrocie do domu stawiasz przed sobą kubek z kawą i czujesz, że twoje marzenie jest o krok bliżej, a zimna i twarda leżanka stała się jakby mniej zimna i nieprzyjazna. Cztery tygodnie żmudnego podnoszenia ręki, milion nudnych powtórzeń i wykonywania godzinami tych samych czynności zaowocowały w na pozór niemożliwe. Twój mięsień zaczął pracować i milimetr po milimetrze podnosi rękę. Czy wyobrażasz sobie swoją radość? Nagle uświadamiasz sobie, że ten jeden milimetr daje ci więcej radości niż możliwość obejrzenia ulubionego serialu. Daje ci satysfakcję i wiarę w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Masz cel, który prowadzi cie do sukcesu, a zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą, więc ty bardzo wierzysz.

Tylko co, jeśli po czterech tygodniach kończy ci się turnus rehabilitacyjny i na kolejny musisz czekać 3-6 miesięcy? Wszystko co uzyskałeś – tracisz.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomóż mi milimetr po milimetrze dojść do celu.
Darowizny można kierować na konto:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5 , 01-685 Warszawa
Bank BPHS.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 499 – Gajewska Sylwia – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Dziękuję!

This article has 3 comments

  1. Joanna Jarosz Odpowiedz

    Kochana każdy z Nas osób z niepełnosprawnością walczy o siebie – O to byśmy mogli funkcjonować w codziennym życiu.

    Wiem jakie to trudne dlatego – Powodzenia! 🙂

  2. Kamil Odpowiedz

    Rehabilitacja to bardzo ważna sprawa. Też choruję na poważną chorobę, która postępuje, niestety ciężko mi wyjść z domu i mogę liczyć tylko na wizyty w domu.

    Ważne aby nie poddawać się chorobie. 😉 Pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *